Bez kategorii

Resztki po strawionych farmaceutach…

Sieć z Jarocina przeżuła swoje pracownice, pogryzła na kawałeczki, które potem ordynarnie wypluła na śmietnik swojej historii. Przetrawiła je i umyła ręce, by wszem i wobec publicznie się zdystansować od zaistniałej sytuacji...

Trzeba przyznać, że w branży aptekarskiej nigdy wcześniej nie słyszano o takiej aferze jak ubiegłoroczna w Jarocinie. Sądząc po doniesieniach medialnych, w tym wypowiedziach Wielkopolskiego WIF-a, doszło do wręcz nieprawdopodobnej kaskady niedopuszczalnych prawnie zdarzeń, zakończonych wydaniem preparatu z morfiną w dawce 10 razy większej od zaordynowanej na recepcie (czytaj więcej: Techniczka pomyliła dawkę morfiny. Pacjentka nie żyje…).

Jedyna farmaceutka, kierowniczka, zatrudniona w tej aptece, wzięła kilka dni wolnego. Wzięła, a raczej otrzymała na nie zgodę od pracodawcy. Formalnie inaczej być nie może, prawda? W tym samym czasie apteka była czynna, a pacjentów obsługiwała techniczka farmaceutyczna. Sama. Nie miała urlopu, czyli pracowała. Ktoś tę należącą do pewnej sieci aptekę otworzył kluczem, a po pracy ją tym samym kluczem zamykał. Sprzedaż była najważniejsza. Co więcej, podczas nieobecności jedynej farmaceutki, techniczka miała dostęp do leków opioidowych oraz operacji na komputerach aptecznych, które umożliwiły jej wydanie niewłaściwej dawki leku. Pomyłkę wykryto po kilku dniach, po powrocie farmaceutki do pracy.

Wiadomym jest również, że nie żyje pacjentka, która otrzymała ten lek.

W żaden sposób nie zamierzam tu wcielać się w rolę śledczego lub inspektora albo dziennikarza. Nie oceniam też realności pomysłów kontrolnych płynących po aferze z resortu zdrowia (czytaj więcej: Inspekcja wie, które apteki skontrolować. Pomoże analiza DRR…).

Chodzi o coś zupełnie innego, co chyba niezbyt zostało wyeksponowane lub zauważone, zwłaszcza przez farmaceutów. Otóż sieć aptek błyskawicznie zwolniła obie pracownice.

Tajemnicą Poliszynela są opowieści, jak to koordynatorzy lub prawnicy sieci zapewniają/zapewniali współpracujących z nimi farmaceutów, że np. odwrócony łańcuch jest w pełni legalny, bezpieczny i dochodowy, a gdyby przyszło co do czego, sieć im bez problemu poda pomocną dłoń (czytaj więcej: Wielkopolska: Apteka traci zezwolenie za brak farmaceuty…).

Czytaj także:  Mężczyzna wpadł na sprzedaży leku przez internet. Wcześniej sprawdził go na sobie…

„Rozpoczynając postępowanie Inspektor wezwał kobietę prowadzącą aptekę, do złożenia wyjaśnień. Ta zapewniała, że nigdy nie prowadziła sprzedaży produktów Tragedia w Jarocinie skutkiem modelu biznesowego sieci aptek? leczniczych do hurtowni.

W tym czasie następowała ekspansja aptek sieciowych. W mojej miejscowości liczącej około 4 tys. mieszkańców powstała kolejna 3 apteka należąca do małej sieci – tłumaczyła kobieta.

Stale pogarszające się warunki ekonomiczne i utrudniona konkurencja małych aptek z sieciami aptecznymi miały ją skłonić do podjęcia współpracy z pewną firmą. Przedstawiła ona zezwolenie na działalność oraz opinie prawne potwierdzające, że sprzedaż leków w ten sposób jest Aptekarze ocenili potrzeby mieszkańców. Radni nie zgodzili się na to rozwiązanie… zgodna z prawem.

– Dziś wiem, że wszystkie te dokumenty były spreparowane. Po wystawieniu części faktur wymienionych w zawiadomieniu zorientowałam się, że jest to kłamstwo, nielegalna działalność, zaczyna brakować leków dla pacjentów, dlatego też natychmiast przerwałam współpracę – tłumaczyła kobieta”.


Ostatecznie WIF cofnął zezwolenie za utratę rękojmi należytego prowadzenia apteki, w tym za przynajmniej dwukrotny brak farmaceuty w godzinach jej pracy. Widzimy więc, że zapewnienia tych, którzy bezwzględnie wykorzystują pracę, uprawnienia, ale i niewiedzę prawną farmaceutów, przybierają różne formy.

Wróćmy do Jarocina

Od kilkunastu lat polskie aptekarstwo jest systematycznie niszczone. Ugruntowanie przed laty możliwości prowadzenia apteki przez bezosobowe spółki, niefarmaceutów,  doprowadziło do zastosowania w nich zwyczajów z handlu mydłem i powidłem. Były skuteczne jak „paciorki i perkal” z książek o XIX-wiecznej Afryce. Hulaj dusza, piekła nie ma. Część aptek upadła, bo nie chciała w tym uczestniczyć. Część się dostosowała w myśl reguł przetrwania. Część z nich doskonale na tym wyszła finansowo. Regułą stał się brak reguł. Etyka poszła się… opalać. Z kolei ci, którzy najgłośniej protestowali przeciwko AdA, nadal uzurpują sobie prawo (?) do wypowiadania się o nowoczesnych sposobach prowadzenia aptek i rozwoju swych firm. Sieci to Mercedesy, pojedyncze (indywidualne) to Polonezy. Mierzi mnie, gdy kobieta lekkich obyczajów usiłuje pouczać o zaletach cnotliwego prowadzenia się.

Sieć z Jarocina przeżuła swoje pracownice, pogryzła na kawałeczki, które potem ordynarnie wypluła na śmietnik swojej historii. Przetrawiła je i umyła ręce, by wszem i wobec publicznie się zdystansować od zaistniałej sytuacji. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z tragedią ludzi, zarówno pracownic apteki NIK: Opolskie wolne od odwróconego łańcucha dystrybucji , jak i rodziny pacjentki. Rodziny, która cierpi.

Czytaj także:  Raport ZPA PharmaNET o aptekach pełen dziur. Media zmanipulowane?

Jak podano w reportażu, w tle jest sprawa w Sądzie Pracy, którą zwolniona farmaceutka wytoczyła byłemu sieciowemu pracodawcy. W Sądzie Pracy z założenia większe szanse na wygraną ma pracownik.

Omawiane dwie sytuacje są różne, ale łączy je, że konsekwencje za chciwość „firmy” poniosły farmaceutki. Zapewnienia ich kontrahentów okazały się mniej warte od papieru, na którym je spisano. Jeśli ktoś jeszcze jest tak naiwny, by wierzyć sieciom w ich zapewnienia, niech w przyszłości nie płacze, że w sytuacji kryzysowej zostanie sam na lodzie. Jak doskonale widzimy, konsekwencje mogą być opłakane.

Wtedy nikogo nie będzie obchodził wzięty przez farmaceutę kredyt na mieszkanie, samochód lub wyjazd na wymarzone wakacje w ciepłych krajach. Karnet do solarium lub premie od „magnezu garażing max super turbo extra forte” też się ulotnią. Nieprzespane noce, może nawet za kratami, również nie należą do benefitów.

W świat poszedł jednoznacznie czytelny sygnał, że sieci bezwzględnie nie będą się liczyć ze swoimi ludźmi, farmaceutami. Nic tego nie cofnie lub złagodzi. Nikt tego nie powinien zignorować lub zapomnieć.

Sieci aptek szykują się na wybory do samorządu aptekarskiego…

Mamy w Samorządzie rok wyborczy. Sieci też o tym wiedzą. Po potężnej i nagłośnionej aferze z Jarocina bardzo umilkły, wyciszyły się, by najpierw lizać bolesne rany. Sytuacja jak z zamkniętego pokoju pełnego dzieci. Cisza powinna budzić nasze zainteresowanie. Skoro oni interesują się nami, my też spojrzyjmy na ich ręce i przekazy. Otóż niedawno odbyło się spotkanie, na które wezwano, ups, zaproszono farmaceutów z pewnej sieci. Przeprowadzono swoiste szkolenie z… ordynacji wyborczej do Samorządu Aptekarskiego. Wytłumaczono reguły i wskazano, gdzie i jak należy kandydować i/lub głosować. Wybory do Izb są dla pracodawcy tak ważne, że już teraz zapowiada sprezentowanie dnia wolnego, by farmaceuci z należytym zaangażowaniem mogli spełnić swój obowiązek i przywilej samorządowy. Strzeż się Dajanów, zwłaszcza gdy przynoszą dary.

Mam oczy i uszy. Widzę i słyszę utyskiwania na Samorząd. Nie załatwiliście: wyższych marż, 1. procenta, reeksportu, obsady, ustawy o zawodzie, dyżurów (ach, chciałbym…), podwyżki pensji, niższych składek, ośmiorniczek na zjazdach, itd., itp. Komentując wydarzenia staram się wykazać, że Samorząd nie ma czarodziejskiej różdżki/mocy ustawodawczej lub wykonawczej. No, nie i już! A ja bym chciał. Cóż z chcenia, skoro tak się nie da? Jednakże wiem, że wśród osób starających się o nasze, farmaceutów, godne funkcjonowanie, nie ma chcących zmarginalizowania nas lub ubezwłasnowolnienia i wykorzystania, jak w Jarocinie. Dlaczego mielibyśmy chcieć? To byłoby bez sensu.

Czytaj także:  Ministerstwo Zdrowia przyznało rację aptekarzom. Są zmiany w projekcie…

Zbyt wielu z nas utraciło swoje apteki, by zapomnieć tę porażkę życiową, w większości bez winy ze swojej strony, bo walka na ceny z bogatym funduszem inwestycyjnym nie jest możliwa do wygrania. Trauma po stracie nie do opisania. Te osoby są także wśród tych kierowników sieci, którym teraz usiłuje się prać mózgi. Ci, którzy doprowadzili ich do utraty swych aptek, dziś chcą przejąć Samorząd. Chcą rękami osób od nich zależnych, bo zatrudnionych w sieci aptek, np. w komisjach sejmowych wpływać na kształt prawa korzystny dla niefarmaceutycznych pracodawców.

Izba jest jedyną konstytucyjnie umocowaną organizacją, która ma jakiekolwiek szanse przeciwstawienia się ingerencji chciwych tłustych kocurów spoza farmacji. Oni już się z tym nie kryją, że jesteśmy ich przekąską. Pogryzą, wyplują resztki, a potem przetrawią. I znajdą następne danie. Nas już wtedy nie będzie.

Artykuł Resztki po strawionych farmaceutach… pochodzi z serwisu mgr.farm.

Resztki po strawionych farmaceutach…

czas czytania: 7 min