Bez kategorii

Paweł Rychlik: Nie róbmy z apteki marketu

Od grudnia 2018 roku farmaceuci mają przedstawiciela swojej grupy zawodowej w Sejmie RP. Jest nim Paweł Rychlik – farmaceuta z Wielunia. Kim jest? Czy zna problemy farmaceutów? Jak chce wesprzeć aptekarzy w Sejmie? Między innymi o tym powiedział nam pod koniec maja...

Łukasz Waligórski: Wszyscy znamy Pana jako pierwszego, od bardzo dawna, farmaceutę zasiadającego w ławach sejmowych. Czy mógłby Pan na początek opowiedzieć trochę o sobie? Skąd Pan pochodzi? Czy pracował Pan w aptece?

Paweł Rychlik: Tak. To dla mnie wielki zaszczyt, ale i zobowiązanie, że dane mi było reprezentować tak piękną profesję, jaką jest szeroko pojęta farmacja, w Parlamencie RP. Urodziłem się w Wieluniu (województwo łódzkie), tutaj też się wychowałem i aktualnie mieszkam. Tutaj też do grudnia 2018 roku przez prawie 5 lat, tzn. przez 4 lata i 11 miesięcy, pracowałem w aptekach ogólnodostępnych prowadzonych przez rodzinę aptekarską z prawie już wiekową tradycją. Państwo Halina i Roman Burchacińscy to farmaceuci z krwi i kości, od których zaczerpnąłem bardzo wiele praktycznej wiedzy na początku ścieżki zawodowej.

Pracowałem również w dużych sieciach aptecznych na terenie województw łódzkiego i opolskiego, były to często dyżury czy nadgodziny. Pracowałem przede wszystkim za pierwszym stołem i przy codziennych obowiązkach aptekarza. Od 2016 roku kierowałem również Działem Braki leków w Europie cz.2 Farmacji Szpitalnej w Szpitalu Powiatowym w Pajęcznie. Było to bardzo ciekawe doświadczenie w farmacji szpitalnej. Od grudnia ubiegłego roku, więc od kiedy zostałem posłem, staram się również nie zapominać o moim zawodzie, który w jakimś sensie jest moją pasją.

Czytaj także:  Minister Zdrowia chce dowodów patologii w aptekach? ZAPPA publikuje…

Skąd w ogóle wziął się pomysł na to, żeby studiować farmację?

Od zawsze interesowała mnie chemia. W głowie młodego człowieka chodzą różne myśli po głowie. Ostatecznie wybrałem farmacje, którą studiowałem na Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Szczególnie zainteresowała mnie farmakoekonomika, na temat W bagażniku miał prawie 900 opakowań leków której napisałem swoją pracę magisterską. Ponad pięć lat spędzonych w Poznaniu zaowocowało również nawiązaniu relacji, które trwają do dziś, mimo sporej odległości.

Co najbardziej „uwierało” Pana w pracy zawodowej farmaceuty? Co sprawiało, że praca ta nie była taka, jak Pan sobie wyobrażał?

Przede wszystkim ograniczona możliwość wykorzystania zdobytej wiedzy podczas 5 lat trudnych, ciężkich studiów na wydziale farmaceutycznym i przekazania jej pacjentom. Osobiście miałem możliwość pracy w zespole z ludźmi, dla których farmacja to nie tylko sposób zarobkowania, ale również pasja. Często jednak się zdarza, że farmaceutę próbuje się ograniczyć do sprzedawcy leków oraz suplementów i to tych wybranych, na których właściciel czy menedżer apteki osiąga największy zysk.

W jaki sposób i kiedy zainteresował się Pan polityką? Jak wyglądała Pana droga do Sejmu?

Polityką interesowałem się odkąd pamiętam i to nie żart. Zaszczepił to we mnie mój tata, który bardzo żywo obserwował scenę polityczną lat 90. Zaszczepił we mnie szacunek do takich osób, jak Jan Olszewski, Lech i Jarosław Kaczyńscy. Do zaangażowania politycznego bardzo mocno zmotywowała mnie również sytuacja polityczna zarówno w Polsce, jak i w powiecie, z którego pochodzę, czyli powiecie wieluńskim. Dlatego też jako student drugiego roku farmacji zgłosiłem się do biura Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu i tam wraz z kilkoma młodymi osobami zaczęliśmy tworzyć struktury Forum Młodych PiS. Byli to między innymi obecni wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szymkowski vel Sęk czy rzecznik pana Prezydenta Andrzeja Dudy – Błażej Spychalski.

Czytaj także:  Insulinooporność – od pediatrii do geriatrii

W miarę upływu czasu dochodziły kolejne zadania, takie jak stanowisko sekretarza okręgu Poznań. Po powrocie do rodzimego Wielunia w 2014 roku wystartowałem w wyborach samorządowych, w których zostałem radnym powiatu wieluńskiego. Pracowałem w komisji zdrowia, gdzie szczególnie interesowałem się szpitalem powiatowym, który stał na skraju katastrofy ekonomicznej. W ostatnich wyborach samorządowych startowałem w wyborach na burmistrza Wielunia. Dostałem się do drugiej tury. A potem przyszła niespodziewana informacja o Sejmie (czytaj więcej: Farmaceuta w Sejmie! Paweł Rychlik został posłem… ).

Został Pan posłem w momencie, w którym do końca kadencji pozostało już niewiele czasu. Wiem, że wcześniej spotkał się Pan z przedstawicielami samorządu aptekarskiego. Jak wyglądały te rozmowy?

Tak się złożyło, że posłem zostałem na ostatniej prostej w tej kadencji Sejmu RP. Biorąc pod uwagę, że relacje z opozycją nie polegają na merytorycznej i rzeczowej dyskusji, praca nie należy do komfortowych. Rozmowy z samorządem aptekarskim między innymi z panią Prezes Elżbietą Piotrowską-Rutkowską przebiegały w bardzo dobrej atmosferze. Myślę, że wynika to z tego, że jesteśmy nie teoretykami, dla których liczą się tylko liczby i wskaźniki, ale przede wszystkim praktykami. Choć oczywiście moje doświadczenie jest bez porównania krótkie. Dostrzegam, że NIA i jej władze są bardzo aktywne w kwestii reprezentowania interesów farmaceutów oraz ich obrony (czytaj więcej: Poseł o obowiązkowej obecności farmaceutów w aptekach ).

Czytaj także:  Atezolizumab- nadzieja dla polskich pacjentów onkologicznych

Czy odczuwa Pan jakąś presję i oczekiwania ze strony samych farmaceutów? Czy poza samorządem aptekarskim kontaktują się z Panem przedstawiciele tego zawodu?

Tak. Otrzymałem wiele wiadomości na portalach społecznościowych od farmaceutów Przygotowanie sprawozdania dla aptek korzystających ze środowiska z całej Polski. Oczywiście były to na początku gratulacje, za które dziękuję, jak również informacje o obecnym stanie, kłopotach w aptekach, pomysłach na przyszłość. Za wszystkie te informacje i wskazówki bardzo dziękuję.

©MGR.FARM

To tylko część wywiadu!
Całość dostępna w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM

 

Paweł Rychlik: Nie róbmy z apteki marketu

czas czytania: 5 min